WoWCenter.pl
wikass zabił Mythrax the Unraveler (Normal Uldir) po raz 2.     
kuturin zdobył 7th Legionnaire's Cuffs.     
Nikandra spełnił kryterium Loot 200,000 gold osiągnięcia Got My Mind On My Money.     
Tooly zdobył Fairweather Helm.     
Muattin zdobył osiągnięcie The Dirty Five.     
Yoozku zdobył Parrotfeather Cloak.     
Mlody89 zdobył Royal Apothecary Drape.     
Weakness zabił Dazar, The First King (Mythic King's Rest) po raz 6.     
liq spełnił kryterium osiągnięcia Saving for a Rainy Day.     
Osiol spełnił kryterium osiągnięcia Saving for a Rainy Day.     
Wuntu zabił Zek'voz, Herald of N'zoth (Heroic Uldir) po raz 1.     
Olsa zabił Vectis (Heroic Uldir) po raz 6.     
Sarenus spełnił kryterium osiągnięcia Saving for a Rainy Day.     
kajtasus zdobył osiągnięcie Come Sail Away.     
ossir spełnił kryterium osiągnięcia Saving for a Rainy Day.     
mcpablo spełnił kryterium Alliance players slain. osiągnięcia Frontline Slayer.     
Emmm zabił Taloc (Heroic Uldir) po raz 17.     
AsaGorth spełnił kryterium Big-Mouth Clam osiągnięcia The Oceanographer.     

World of Warcraft: Przebudzenie Cieni - recenzja

Artykuł

World of Warcraft: Przebudzenie Cieni - recenzja

  Ventas:
Trolle, loa, spisek i wielkie poszukiwania...

https://wowcenter.pl/Files/Shadows_Rising_1.png

Co prawda nie należę do starszyzny, ale ocieram się chyba dość mocno o granice tego miana i może dlatego Przebudzenie Cieni budzi we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony kolejny „nowy rozdział” epickiej opowieści z ulubionego uniwersum oraz całkiem zgrabnie opowiedziana historia z niejednym świetnie nakreślonym bohaterem. Z drugiej dowód na przemijanie, co wraz z upływem lat i przybywaniem świeczek na torcie odczuwam coraz mocniej oraz trochę zmarnowany potencjał na jeszcze lepszą powieść. Dlaczego? O tym poniżej.

Książka przenosi nas do wydarzeń, które rozegrały się tuż przed marszem (czy może bardziej spacerkiem, bo widać, że jej się nie spieszy) Sylwany Bieżywiatr na Cytadelę Korony Lodu, na szczycie której w heroicznym (i trochę oszukańczym przez nadnaturalnego buffa) pojedynku pokonała Króla Lisza Bolvara i strzaskała jego Hełm Dominacji, łącząc nas z Krainą Cieni. Co nas czeka w wymiarze umarłych? Tego dokładnie nie wiemy, ale sądząc po problemach, z którymi zmagają się bohaterowie naszej książki – nie jest dobrze.

Na okładce możemy ujrzeć świeżo upieczoną królową Zandalaru Talanji oraz Nathanosa Herolda Plagi, którzy wyglądają niczym demoniczni rodzice decydujący jak ukarać swego potomka za złe stopnie w szkole. W roli smutnego dziecka widzimy zaś Anduina Wrynna, króla Wichrogrodu z niewiele dłuższym stażem niż Talanji. Obraz ten jest nieco mylący. Anduin, chociaż pojawia się jako pierwszoplanowa postać w paru rozdziałach, nie znajduje się w czołówce głównych bohaterów. Nathanos podobnie. Obaj odgrywają ważną rolę, ale prym wiedzie jednak Talanji i Bansamdi – jej loa mogił o wisielczym humorze. W przeciwieństwie m.in. do Jainy Proudmoore: Wichrów Wojny czy Vol’jina: Cieni Hordy, Przebudzenie Cieni ma wielu bohaterów, z których każdy dostał swoje pięć minut. Mamy więc Turalyona i Allerię, Thralla, Zekhana (zappy boy!) i Rokhana, Jainę Proudmoore, Tyrande Szept Wiatru oraz słynny jeszcze przed premierą duet Matiasa Shawa i Flynna Fairwinda.

Wątek główny powieści kręci się wokół problemów korony Zandalaru. Pakt, jaki zawarł ś.p. król Rastakan z loa śmierci nie przypadł do gustu jego poddanym, którzy teraz obawiają się, że trupi Bansamdi sprowadzi na ich kraj serię klęsk. Oliwy do ognia dolewa fakt, że na terenie Zandalaru przebywa Nathanos wraz z mrocznymi tropicielami Sylwany i wypełnia dla niej jakąś ważną misję, a że była wódz Hordy stała się najbardziej znienawidzoną istotą na Azeroth, Zandalar może na tym jeszcze bardziej ucierpieć.
https://wowcenter.pl/Files/Shadows_Rising_2.png
Na początku wspomniałem o przemijaniu i według mnie główne przesłanie książki płynące do starszych graczy. Graczy, którzy znają Thralla z czasów, gdy w czarnej zbroi z młotem bojowym wykrzykiwał „Za Doomhammera!”. Tamtego Thralla kochaliśmy i on był sercem Hordy. Obecny Thrall to ork może i nie złamany, ale wyraźnie mający swe najlepsze lata za sobą. Zmęczony i zniechęcony licznymi kampaniami wojennymi, których pamiątką są blizny widoczne na ciele i umyśle. Jest rozdarty pomiędzy tęsknotą i pragnieniem powrotu do swego domu na wsi, tzn. w Nagrandzie, a obowiązkiem podtrzymywania jedności w Hordzie. Hordzie, która nie jest już tą starą Hordą, co widzimy w czasie obrad jej Rady. Ciężko o drugą tak różnorodną, chyba pod wszystkimi względami, grupę. Od lisołaków po wielkich taurenów. Nie dziwota zatem, że kłótnie są tam na porządku dziennym.

Chociaż ciężko jest mi się pogodzić z innym opisem moich dawnych bohaterów, jest to zrozumiały zabieg, gdyż latka lecą, nie stajemy się młodsi i różne są tego konsekwencje. Stare pokolenie ustępuje miejsca nowemu, a to z kolei zapowiada się nad wyraz ciekawie.

Obok dobrze nam znanych bohaterów pojawiają się też całkiem nowi lub tacy, którym do tej pory nie poświęcono należytej uwagi w warcraftowej literaturze. Słynny zappy boy, czyli młody podopieczny Zaurzykła, troll Zekhan, to jedna z sympatyczniejszych postaci w całej książce. Równie dobrze jawi się lider pandarenów w Hordzie, czyli Ji Ognista Pięść, przypominając wspaniałe miesiące spędzone na Pandarii oraz „prawie główna” bohaterka książki, Talanji, chociaż jej akurat nie darzę równie mocną sympatią.

Ze wszystkich postaci występujących w książce, w mojej subiektywnej ocenie, prym wiedzie jednak Tyrande. Spalenie Drzewa Świata i śmierć wielu nocnych elfów w płomieniach pchnęły arcykapłankę do odprawienia mrocznego rytuału, który przemienił ją w Nocną Wojowniczkę, awatara zemsty Eluny. Pamiętacie gniew i nienawiść Maiev z czasów W3:FT? To nic w porównaniu z tym, co czuje teraz Tyrande. Poświęcone jej fragmenty książki uważam zdecydowanie za najlepsze i szczerze żałuję, że to nie jej powierzono główną rolę powieści. Mielibyśmy wtedy możliwe że najlepszą książkę uniwersum z klimatem na pograniczu dark fantasy.

Przed podsumowaniem, aby recenzja była kompletna, trzeba wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy, o której było głośno przed premierą książki. W sumie nie rozumiem rozgłosu poświęconego rozdziałom, w których widzimy Matiasa Shawa i Flynna. Nie ma w nich nic ani gorszącego, ani specjalnie zaskakującego, może poza powodem, dla którego Matias został mistrzem szpiegów Wichrogrodu. Cały wątek nie wyróżnia się niczym szczególnym.

Może i Przebudzenie Cieni nie zajmie w moim osobistym rankingu miejsca na podium literackiego uniwersum Warcrafta, ale i tak znajduje się bliżej niż dalej szczytu mojej listy. Duży plus za rozwinięcie pomijanych do tej pory postaci oraz jeszcze większy za fragmenty poświęcone Tyrande.

Komentarze:

Wczytywanie komentarzy...
Musisz się zalogować, aby dodać komentarz