Night Elves
Wiekowe i skryte nocne elfy odegrały decydującą rolę w ukształtowaniu historii świata Azeroth.
Czytaj dalej...Felieton: Wspomnień czar...

O kurczę, o kurczę, o kurczę! Zwolniło się miejsce na AQ40 w środę! Jedyny warunek – trzeba mieć sprzęt do stania w ścianie – a mi brakuje tylko naramienników! Raid Lider powiedział, że kto pierwszy będzie gotowy na środę to dostanie miejsce. Wielką mobilizację czas zacząć!
NIEDZIELA
Mam 2 części T1 (bo nikt nie chciał i tylko tak rekrut może się ubrać), miałbym cholerny Azuresong Mageblade gdyby ten głupi paladyn nie zninjował go swoimi 4k punktami dkp – przecież to oczywiste, że ta broń należy się magowi a nie paladynowi! I to jeszcze w tanku, pff, co za fanaberia, pytam się, kiedy ktokolwiek widział paladyna nie w healu? (no dobra, było z 3 takich szaleńców w retri na tym tygodniowym Alterac Valley, ale tank? TANK?). Za to wylicytowałem Netherwind Pants. HA, IN YOUR FACE PALADYNIE!
Sprzęt całkiem przyzwoity, oprócz 2 części T1 i 1 części T2 mam dodatkowo 2 epiki z ZG, już w Ironforge parę osób napisało z gratulacjami – a co tam, niech się pławią w moim blasku.
W środę rajd, trzeba zrobić plan.
Najważniejsze – 100 nature resist na Huhurankę. Mam już Sylvan Crown, Sylvan Vest i wydropiłem Fangdrip Runners – super item, nie dość, że z nature resist, to jeszcze ma ten przydatny spirit dla maga – mana szybciej się będzie regenerować. Zostało wydropić 4x Living Essence i będzie Sylvan Shoulders! Niby są 2 sztuki na AH tych esencji, ale każda po 4g za sztukę. Chyba oszaleli, niby kto to za tyle kupi? Całe szczęście i tak wybieram się jutro na farmę do Feralas, wstąpię przy okazji do Dire Maul, tam z tych fajnych kwiatków lecą jak szalone, koło 4% szansy.
A co ja niby farmię w Feralas? No dooobra, podzielę się swoją tajemnicą, tylko ciiiicho, nikomu ani słowa!
Stonescale Eel – oto cały sekret. Schodzą na AH jak świeże bułeczki, stack 20 za 3g. To jakieś 6g na godzinę! Znam tylko jeden lepszy sposób, ale do niego potrzebuję kumpla a on będzie dopiero jutro w nocy.
PONIEDZIAŁEK
Posiedziałem od rana na węgorzach, 30g zarobione – dzięki temu będę mógł kupić parę mana i health potków (schodzą jakieś 4 mana potki na każdą walkę z bossem, a przewidywane są wipy). Ponadto skołowałem te esencje – poleciały tylko 2, toteż 2 pożyczyłem od kumpla huntera, za to mam mu zrobić naboje do strzelby – inżynierka jednak do czegoś się czasami przydaje. Sprzęt do nature resist wycraftowany, razem 97 na 100 wymagane, ale i tak zgodzili się mnie wziąć!!!!! Powiedzieli „jak na maga to styknie, jesteś we Frost - wrzucisz ice blocka jeśli trzeba będzie”. Ostatnio na BWL był mag w Arcane, wykopali go z rajdu bo robił tak śmieszny dps, że nawet druid w kocie go przeskoczył.
Kumpel się pojawił, idziemy na wieczorną farmę około 2 w nocy do Silithus, bo wcześniej za dużo hordziaków się tam kręci. Na północy są air elementale, ale solo się ich zabić prawie nie da. Mają 4% szansy na wydropienie Essence of Air – 6g za sztukę na AH! Prawdziwa żyła złota! Jeszcze jakieś 6 tygodni farmy i będę miał tyle kasy, że nakupuję runeclothów, wymienię je na reputację w Darnassus i będę jednym z pierwszych gnomów jeżdżących na kocie – oto moje ukryte marzenie.
WTOREK
Sprzęt do NR jest, potki są. Zostały jeszcze kwiatki na flaski w Winterspring i jedzonko z Felwood do zebrania – całe szczęście, że są blisko siebie te 2 lokacje, bo znowu lecieć z Darnassus i na każdej stacji klikać w następną jest strasznie nużące.
Night Dragon's Breath i Whipper Root Tuber + kwiatki na flaski = oto plan na dziś.
Nie lubię Felwood, bo:
- Jest mnóstwo hordziaków zbierających to samo, co ja
- Jest mnóstwo ally zbierających to samo co ja – ci są gorsi, bo ich nie mogę zabić
- Mag na 60lvl nie może czuć się bezpiecznie w lokacji ze stworkami na 55lvl – tutaj wszystko może Cię zabić
No ale dobra, zbieram, już kilka sztuk jest i do tej pory ten durny rogal wjechał mi w plecy tylko 4 razy, cmentarz blisko więc OK. Swoją drogą to strasznie frustrujące, że KAŻDY rogal ma Krol Blade a ja po Headmaster's Charge chodzę już od miesięcy. Gdzie tu sprawiedliwość?
Ok, po 20 sztuk zebrane, czas iść do Winterspring po lotusy na flaski – tego nie potrzeba dużo, flaski trwają 2h i można wipować ile się chce. Mam swoje miejsce, na takiej górce przy jaskini furbolgów, postoję i poczekam na respawn lotusów. Ehhh gdyby tylko można było jakimś magicznym sposobem przelecieć z jednego końca lokacji na drugi…
Jeszcze ze 4h do szkoły, do matury jeszcze kawałek, można przeczytać taktyki na wowwiki – fajna taka nowa stronka, na większość bossów są taktyki.
ŚRODA
Taktyki opanowane na Proroka, Rodzinkę, Sarturę, Fankrissa, Huhurankę i nawet Imperatorów, ale mówili, że raczej ich dzisiaj nie zabijemy.
Ostatnie 2h przed rajdem, podniecam się lootem na allakhazamie (tylko nooby odwiedzają thottbota, bo tam są złe komentarze ). Flaski są, sprzęt do nature resist jest, potiony na manę i hp są, jedzonko z Felwood jest, olejki na broń zrobił mi kolega za free – chyba mam wszystko, ale coś mnie gryzie, obym niczego nie zapomniał!
GODZINA 19:00
Za godzinę rajd, rozpoczynają się invy. Już 32 osoby w rajdzie, w tym 6 paladynów – będą wszystkie blessy. Tym to dopiero współczuję – do niedawna musieli każdego z osobna blessować różnymi czarami. I FEEL YOUR PAIN (oprócz CIEBIE co wziąłeś mój miecz z MC grrrr!).
GODZINA 19:10
Disconnect. 200 osób w kolejce, luzik, wejdę, przed 20:00, na ventrilo wszyscy wiedzą
GODZINA 19:30
Poszło szybciej niż się spodziewałem, już w grze, już lecę do Silithus z Darnassus, klikając na każdą kolejną stację z osobna.
GODZINA 19:45
Raid Leader dzwoni, że dopiero wrócił do domu i stoi w kolejce 3000 osób. Kochany Burning Legion. Zaczynamy bez niego w 38 osób.
GODZINA 22:00
Wszystko do tej pory szło świetnie – 1 wipe na Proroku, poza tym wszystko sprawnie, ale czas na Huhurankę, a to progres jest. Na vencie mówią co robić: zakładam sprzęt do nature ress, flask wypity jakiś czas temu, blessy od paladynów są, buffy takie jak trzeba.
Proszę zjeść jedzenie buffujące.
OMOTYLANOGA zapomniałem o żarciu buffującym! Damn it! Będą minus dkp na moim pierwszym progressowym rajdzie. Zapytam na magowym, może ktoś ma luzem.
Uff, udało się, koleś miał, pożyczył. Zaczynamy! Szybko ustawiam się w ścianie i jazda.
GODZINA 22:40
Po 6 wipach, nie wiadomo ilu disconnectach, nareszcie leży! Ja też leżę! Pół ściany leży! W zasadzie, to tylko 8 osób nie leży. Ale first kill jest! Idziemy na Twinsów!
GODZINA 22:55
Hmm… koniec rajdu. Zapytacie pewnie dlaczego? Korytarz w AQ40 pomiędzy Huhuran a Emperorami jest zbugowany, a raczej trashe tam występujące – podrzucają do góry, spadasz na ziemię, przenikasz tekstury, spadasz 5 min, dostajesz disconnect, logujesz się do gry, pojawiasz się w Stormwind albo Booty Bay, albo na jakiejś losowej górce w Tanaris. Niekoniecznie w tej kolejności nawet. Poczekamy aż naprawią. I tak było warto. Następny rajd za tydzień – już powoli muszę się do niego przygotowywać, może za jakieś 3 tygodnie uda mi się wylicytować jakiś item…
Legenda:
- Aby zabić Princess Huhuran trzeba było mieć 15 osób z minimum 100 nature resist bez buffów.
- Rajdy były po 40 osób.
- Flaski trwały 2h.
- Na broń nakładało się olejki.
- Jedynym sposobem na osiągnięcie exalted z inną rasą niż Twoja było oddawania ogromnej ilości runeclothów.
- Podczas walki można było pić potiony, ponieważ miały tylko 2min cooldown.
- Night Dragon's Breath i Whipper Root Tuber przez długi czas nie dzieliły cooldownu z niczym innym oprócz kamyków warlocka.
- Na Burning Legion w środy w godzinach rajdowych bywały kolejki po 5000 osób, trzeba było logować się koło 17, aby zdążyć na 20.
- 4 miesiące później zostałem awansowany z rekruta na membera – tuż przed Naxxramas 40.
- 8 miesięcy później dysk twardy pod wpływem upadku doznał bad sectorów i 4GB screenów z najlepszego okresu WoW’a przepadło.
fajny "pamiętnik" +1 nie obraziłbym się za więcej :p
No ba, aż mi się łezka w oku kręci. Taki WoW mi się marzy. Przynajmniej czuć było klimat jak się coś osiągnęło, a dziś? "O łał, kolejny item iLvL over9000. Okay, za 10 min następny."
Następnym razem wspomnij o monopolu IF co do AH. I o tym, że kiedyś to była stolica Alliance ;)
Zawsze jak czytam jakieś wspomnienia dotyczące starego WoWa (pre-WotLK) to strasznie żałuję, że zacząłem grać tak późno. Czekam na więcej takich felietonów!
Kurczę, pamiętam jak zaczynałem grę w WoWa, to było 1.12. Zawsze miałem dylemat: sprzedawać sprzęt który wydropiłem żeby mieć na czary czy go zakładać? :D
BWL miało swój klimat, pamiętam jak osobom które miał 7/8 setu odpuszczało się ostatni item, a społeczność była o wiele doroślejsza niż teraz... Turnieje PvP urządzało się na Gurubashi Arena, a GMowie nie mieli tego gejowskiego znaczku Blizzardu, tylko <GM> przed nickiem. Tamte czasy nie wrócą, szkoda :(
Szkoda, że w Wow zmieniło się tyle na gorsze..Cieszę się, że mogłem grać w prawdziwego Wowa. Casual i Komercha niestety wszystko potrafią zniszczyć.. i Mimo iż gram od bety i nadal gram.. to nie da się porównać tego jak ten świat kiedyś wciągał, z obecnym w którym zapełnione są tylko 2 stolicę milionami graczy czekającymi na LFD,LFR,BG arene.. zresztą takimi samymi.. bo wszystkie postacie są identyczne (skill,sprzęt,talenty).. nie ma już różnic.. każdy może wszystko i ma wszytko.. :(
Jak87, przeczytaj o Transmogryfikacji.
Slip20, a co ma Transmogryfikacja do tego, że Wow stał się płytki? Wszystko upraszczają? Transmogryfikacja to tylko wyjście z syt w której sety są coraz gorsze i coraz ciężej wymyślić coś nowego, świeżego, fajnego.. (chociaż set Pala miażdży..) wielu graczy patrzy przede wszystkim na wygląd, i blizz musiał coś z tym zrobić. Teraz już będzie można mieć tak kolorową postać jak się chce. Bo itemy i tak ma każdy takie same. Bo są tylko jedyne słuszne, tak jak talenty itd..
@Ninger
tak, to były czasy, gdy trawa w Elwynn była bardziej zielona, gdy kafelki w Ironforge były bardziej atrakcyjne do oglądania :)
Coraz więcej felietonów, nice. :)
Właśnie, rekrutacja redaktorów się udała :D. Dla mnie pierwsze 10 poziomów każdej rasy jest już bez tajemnic, nawet od Cata (lans na każualostwo), ale też powiem, że jak założyłem pierwsze konto i zobaczyłem to wszystko, dla mnie przeniesienie WarCrafta III (tak to wtedy odbierałem) cal w cal do tak świetnej gry, w której można na wszystko spojrzeć z takiej właśnie perspektywy - to było dla mnie magiczne w trzy. Teraz tego nie czuję, ale kiedy bym gry nie zaczął (może przy Cata tego bym nie czuł, bo to jest ten nowy rozdział w WarCrafcie), to wreszcie WoW by dla mnie "sflaczał" z tej magicznej magii lol. Chociaż zgadzam się, że jest coraz płycej, pierwsza 60. w 2 dni /played, rlly
?
Fajnie, że są felietony :3.
Zupełnie jakbym czytał swoją przygodę z AQ40, no tyle, że ja byłem w pierwszym składzie i to na mnie sie wkurzali, jak chomikowalem 1000dkp, zeby potem je wydac na spodnie z Sartury :D Te zajebiste +55 spell power do czarów fire!
Tiery kiedyś miały po 8 części a nie 5 :(
No. I tak przestarzała mechanika z dupy(większość bossów w Temple of AQ polegała na podrzucaniu graczy do góry), same miłe wspomnienia. ![]()
Chociaż, gdyby przenieść styl gameplayu z WotlKa, wykorzystać w tym różnorodność buildów z podstawki a wszystkiemu nadać jej klimat. To by było coś
Właśnie taka gra mi się marzy. Ehh, szkoda że jeszcze wtedy nie grałem. Jak patrzę na to co tu zostało opisane z tym co teraz jest... Zresztą, pewnie i tak nie ma i nie będzie już takiej gry.
No i jeszcze PvP to było PvP, a nie to, co jest teraz. Kiedyś tytuł Warlorda albo Marshala oznaczał ZAJEBISTY prestiż. Trzeba było godzinami grać premady i ciągle wygrywać, żeby podbić sobie pulę zdobytych punktów honoru w celu przeskoczenia o rangę wyżej. Jak się widziało całego złotego palasa albo maga z tym pięknym staffem high warlorda to aż ślinka ciekła. To już nie wróci. Ale ja pokładam nadzieję w MoPie na poprawę pvp i brak jedynego słusznego buildu dla danej klasy.
Swietny pamietnik, beda kolejne czesci? :)
To byly wyzwania i emocje, first kille w 40 osob, posiadanie jakis czesci t1 lub t2, Strat Baron zrobione w mniej niż 45(!) minut nagradzane dodatkowa reputacja do Argent Dawn. 3h spedzone w Scholomance (co to się działo jak wydropił chest z Frostwhispera czy wspomniany w felietonie Staff), BRD czy na AV ;) Te emocje gdy konczylo sie Jailbreak z Marshallem Windsorem w Stormwind i sie nic nie zbugowalo dzieki czemu droga do rajdu na Onyxie była już praktycznie z górki ;) No i jeszcze flaski, które można było kręcić tylko w odpowiednich miejscach w Scholo oraz chyba BWL.
Ehhh... wspomnienia, teraz wystarczy klikać 3 przyciskami, nie ruszając się z miasta idzie się na "heroic" dungeon, który nie trwa dłużej niż 20-30 minut i można po pierwszym patchu overgearować taki dungeon, sety rajdowe, które można kupić nie chodząc na żadne rajdy, PVP, w którym w dużej mierze liczy się to kto ma więcej resilience, rajd na zakończenie Cataclysmu gdzie po 10 dniach od wydania pokaźna ilość gildii ma zabitych 6 bossów w wersji HC na 8 możliwych (lol)
Zainstalowałem niedawno Classic WoWa 1.12.2 w celu przetestowania jednego z projektów imitującego prawdziwy serwer WoW z podstawki. Jedynym minusem tego projektu była dość mała liczba osób online, naprawde aż miło było zobaczyć znów "stary dobry WoW"
"Zainstalowałem niedawno Classic WoWa 1.12.2 w celu przetestowania jednego z projektów imitującego prawdziwy serwer WoW z podstawki." - Nie wiedziałem, że teraz tak się nazywa prywatne serwery :D
#up
znowu szukasz zaczepki?
heh, troche sie usmiechalem czytajac to ;) naprawde swietny tekst, byle takich wiecej
Co do osob wypisujacych ze jak to nie bylo pieknie i wspaniale za tych czasow,gdybyscie teraz musieli sie przesiasc na cos takiego to pewnie plakalibyscie rzewnymi lzami za tym waszym znienawidzonym "każualem" ^^
Widzę, że sporo więcej osób ma tu styczność z prywatnymi serwerami. Nie no, po prostu nie wiedziałem, że jak to zostało ujęte "projekty imitujące prawdziwe serwery" są legalne, ale może ktoś mnie oświeci?
@Aryman
Nie są.
@Wszyscy inni
Niezależnie od tego, jak bardzo zawoalowaną definicją określicie pirackie serwery, to pozostaną one właśnie tym - piractwem. Tutaj tego nie akceptujemy. Proszę więcej nie opowiadać o pirackich serwerach, bo w banowaniu będę bezlitosny.
nie wiem co tak sie tutaj ludzie podniecaja , co takiego fajnego bylo w tym , ze na progres szlo sie bez 2 osob i boss padal po 6 probach, rajd konczylo sie szybciej poniewaz jakis korytarz sie zbugowal a kolejki trwaly po kilka godzin
no cód , miód i orzeszki lol , nie mowiac juz o ciaglej farmie aby wogole kogos bylo stac isc na rajd
nie przecze Classic mial swoj klimat ale w wiekszosci dlatego , ze byl nowy , swiezy a na dluzsza mete to mial tyle niedogodnosci , ze jakby teraz je wprowadzono to wiekszosc tutaj plakalaby na Blizza
Miło wiedzieć co się działo w wow-ie nim wiedziało się o jego istnieniu. Liczę na większą ilość publicystyki bo to jest to co wyróżnia was z tła innych polskich stron o wow-ie, a felietony są naprawdę fajne :D
no to fakt , sam felieton ciekawy i male pytanie do autora jak ocenia zmiany w Wowie bo czytajac to mialem wrazenie , ze autor celowo wypisal wlasnie sporo niedogodnosci owczesnego Wowa , ktorych trzeba przyznac bylo sporo
@Nazario
subiektywna ocena zmian w moim wykonaniu zapewne przyjęłaby formę ściany tekstu jeszcze większej niż sam felieton :)
Aczkolwiek na szybkiego przychodzi mi na myśl pewna analogia:
Budowanie postaci w classic przypominało budowanie od podstaw zabytkowego Forda Mustanga – trzeba było kompletować części, pielęgnować osprzęt, dbać o odpowiednie przygotowanie, poświęcać mnóstwo a nawet MNÓSTWO czasu na doskonalenie. Ostateczny efekt dawał ogromną satysfakcję, można się było z autem identyfikować, każda jazda dawała przyjemność – to jest coś MOJEGO, coś, co zrobiłem SAM.
Obecnie to wygląda raczej na zasadzie: mam 1kk $, pójdę i sobie kupię zabytkowego Mustanga. Niby mam Mustanga i bardzo się z niego cieszę, ale jednak to nie to samo…
Ogólna życiowa prawda wygląda tak: właścicieli kupnych zabytkowych Mustangów jest duuuużo więcej niż osób, które same swojego Mustanga restaurowały :)
no nie dokonca sie zgodze z porownaniem , takie budowanie mustanga robi sie dla siebie , z pasji , w wolnej chwili za to w starym Wowie kazdy byl zwyczajnie zmuszany do farmy , czy to farmy pvp ( i mowie tutaj o graniu Bg po 12 godzin dziennie aby sie liczyc) farmy res gearu ( bo bez niego na rajd zwyczajne nie poszedles) i farmy na wiele roznych rzeczy
oczywiscie zgodze sie , to co przychodzi trudniej to sie pozniej zazwyczaj lepiej wspomina ale niestety powazne granie w Wowa w tamtych czasach wymagalo grania caly Bozy dzien a najlepsi nie byli Ci co najlepiej grali a Ci co najwiecej grali;p
osobiscie to budowanie mustanga porownalbym predzej do zbierania achie , robia to ludzie ktorzy chca ,w wolnej chwili i tylko dla siebie , rajd lider czy gm nie kaze Ci farmic achie tak jak kiedys ress gear i osobiscie nie chcialbym powrotu do czasow , gdzie musze grac od rana do wieczora a trudnosc wiekszosci encounterow opiera sie o trudnosc zdobycia gearu ( zwlaszcza dla nowych graczy , ktorzy mieli ciezko sie ubrac)
właśnie na tym polega właściwość subiektywnych opinii ![]()
Ja osobiście traktowałem mojego maga jak ten przykładowy samochód: chciałem sam dla siebie być gotowy na każdy rajd, posiadać najlepszy możliwy sprzęt, flaski, potki, olejki czy inne itemy.
I prawdą jest to, że trzeba było poświęcić na ten cel mnóstwo czasu - osobiście pierwsze alta zrobiłem dopiero po wyjściu TBC, gdyż najzwyczajniej w świecie dobie brakowało co najmniej 12 godzin, zebym mógł nim grać, zrobić max lvl i jako-tako ubrać :)
Ja to w ten sposób właśnie wspominam - trudno, ale przyjemnie
No i dlatego odpuściłam sobie podstawkę bardzo szybko :)
Z innymi mmo też tak było - farmiło się x czasu x itemek, żeby ownować i było fajnie. Jak po kilku latach wróciłam do tej produkcji (żeby sobie przypomnieć jak to było fajnie), to zaczęłam się zastanawiać jak mogłam w to grać ;)
Osobiście wolę WoWa w obecnym kształcie - grę w którą gram dla przyjemności W WOLNYM CZASIE i nadal prezentuje jakiś poziom trudności, a nie bezmyślną farmę z pseudo nagrodami za utracony czas - do tego teraz mam achievementy ;)
To trochę nie na temat ale:
"Witamy! Właśnie nastąpiło otwarcie kolejnego i całkiem nowego serwisu poświęconego, jakże wspaniałej grze World of Warcraft i World of Warcraft: The Burning Crusade, w którą zagrywają się codziennie miliony graczy ma całym świecie. Mamy ambicje zostać najlepiej poinformowanym serwisem w Polsce (w naszej "kategorii" oczywiście). A więc żeby nie zajmować wam więcej czasu kończymy ten krótki tekst powitalny i serdecznie zapraszamy do oglądania naszego serwisu, który; mamy nadzieję; spodoba się wam i będziecie codziennie powracać. Zachęcamy też do rejestracji i odwiedzenia forum, gdzie możecie przedstawić swoje propozycje zmian na stronie. Miłego zwiedzania!
Redakcja The Burning Crusade.pl"
Stare dobre czasy :D
No. Ja właśnie słyszałam, że wcześniej strona się tak nazywała xP Swoją drogą - coraz więcej osób korzysta z tego serwisu. To super! xD




