Forsaken
Śmierć, zamiast stać się wybawieniem dla ludzi zgładzonych podczas kampanii Króla Lisza, okazała się być ich przekleństwem.
Czytaj dalej...Felieton: Subiektywnie o społeczności World of Warcraft
- Przede wszystkim nie odpowiadaj na „hi” czy „hello” na początku instancji. A już NA PEWNO nie mów „hi” jako pierwszy. Bycie uprzejmym to oznaka słabości!
- Jeśli jesteś DPSem, pamiętaj aby atakować moby zanim zrobi to tank. Na pewno tank i healer to docenią. A gdy ściągniesz aggro i zginiesz, pamiętaj, żeby poczęstować tanka kilkoma epitetami.
- Cokolwiek byś nie robił, za żadne skarby nie ruszaj się z miejsca, w którym stoisz. Pamiętaj, w ogniu cieplej. Jeśli stoisz w jakimś AOE i nie przetrwasz, pamiętaj żeby poczęstować healera kilkoma epitetami. Jak nie umie leczyć, to niech się za to nie zabiera!
- Jeśli jesteś healerem, pamiętaj by w trakcie walki skorzystać z alt + tab. A gdy już wrócisz z FB czy YT i zobaczysz całą grupę martwą, wybierz sobie kogoś i go zbluzgaj, tak o, dla przykładu. To na pewno jego wina!
- Jeśli jesteś tankiem, pamiętaj, żeby się nie zatrzymywać. Ściągnij aggro z pierwszej grupy, potem z drugiej, kolejnej…a najlepiej nie zatrzymuj się aż do bossa. Jak ktoś zginie, wyśmiej go. Jak ty zginiesz, zbluzgaj healera.
- Jeśli akurat nie wybierasz się na rajd i nie jesteś w kolejce do żadnej instancji, pamiętaj by powkurzać ludzi na /trade. A co, niech będą czujni! A nóż uda Ci się sprowokować jakąś większą awanturę?
Zabawne? Zabawne. A teraz pomyśl ilu graczy zachowuje się na co dzień według tego schematu? Dalej zabawne? Już trochę mniej.
Nie zamierzam bawić się w moralizatorstwo, intryguje mnie po prostu ilość wątków na oficjalnych – i nie tylko – forach, gdzie ludzie narzekają na społeczność w Word of Warcraft. WoW to MMORPG czyli Massively Multiplayer Online Role Playing Game, siłą rzeczy spotykać będziemy w grze dziesiątki, jeśli nie setki ludzi. Dlatego też postanowiłam o tym wspomnieć. Czy naprawdę jest tak źle? A może po prostu niektórzy nie mogą się dostosować?
Sytuacja numer jeden
Zacznę od uderzenia się w pierś, żeby nie było. Kilka dni temu postanowiłam zrobić instancję Zandalari losową grupą. Odczekałam swoje (zgłosiłam się do kolejki na moim hunterze), dostałam grupę, Zul’Aman, świetnie. Pierwsza grupa mobów, trochę się męczymy, ale mamy dobrego healera, idziemy dalej. Druga grupa, tank fantastyczny, daliśmy radę. Pierwszy boss. Tank łapie aggro, ja zaczynam od misdirection, i bum, mam aggro. Lekko zaskoczona – jak mogę ściągnąć aggro przy misdirection?? – Feign Death i jest już lepiej. Niestety, padliśmy. Ok., spróbujmy jeszcze raz. Podejście drugie, healer ma aggro zanim ma je tank. Wipe. Ok., podejście numer 3. Tankuje mój pet, niestety healer jest martwy. Padliśmy. A że akurat mam słaby dzień jeśli chodzi o cierpliwość, rzucam na chacie „tank, ffs, hold aggro”. Jestem wściekła jak…Co za strata czasu! Agresja w grupie narasta. Inny DPS natychmiast podłapuje rzucając kilka epitetów w stronę tanka, z „noob” jako najłagodniejszym. I opuszcza grupę. Drugi DPS też zachwycony nie jest, ale przynajmniej nie przeklina. W tym samym czasie dostaję „szept” od healera: „sorry za tanka, nie jest skoncentrowany, jego ojciec zmarł 4 dni temu, to pierwszy raz od tamtej chwili, kiedy znowu gra, jest naprawdę przybity.”
Poczułam się jak ostatnia świnia. Jedna rzecz to brak umiejętności. Druga to uświadomienie sobie, że gra się z innymi żywymi istotami, które mają uczucia, swoje radości i problemy, i nie zawsze mogą się skupić na grze. Przeprosiłam, było mi wstyd jak chyba nigdy. Zaprosiłam znajomego do grupy w miejsce DPSa, który odszedł, instancję zrobiliśmy idealnie, zero pomyłek, zero potknięć, za to „proszę”, „dziękuję” i generalnie z uśmiechem na ustach. Na koniec tank powiedział „dzięki ludziska, wybaczcie moje tankowanie, myślami byłem gdzie indziej, naprawdę potrzebowałem tego wypadu :)”
Oczywiście, to nie moja sprawa co się z kimś dzieje w świecie realnym, wszyscy mamy swoje problemy, teoretycznie logujemy się w grze, żeby nie myśleć o rzeczywistości. Jednak gdy zamiast pikseli widzisz żywych ludzi, z całym bagażem emocjonalnym i wachlarzem zachowań, nagle nabierasz dystansu. To przecież w końcu tylko gra. I jakoś nerwów mniej. Poza tym, niestety w stadzie łatwiej. Jeśli jednej osobie puszczą nerwy, jej agresję poczują też inni. Jedni nie skomentują, po prostu nie włączą się do dyskusji, inni poprą „tego agresywnego” i dostosują się do jego „maniery”. Jeszcze inni podejdą do sprawy spokojnie. Polecam 25-osobowe rajdy żeby to zaobserwować. Gdy pojawia się frustracja, wystarczy by jedna osoba oskarżyła kogokolwiek z grupy o bycie najsłabszym. Natychmiast pojawi się kilka osób, które go poprą. Nawet niesłusznie. Często zapytani później powiedzą, że nie wiedzą czemu wskazali tę właśnie osobę. Tak działa psychologia stada. W WoW gra +/- 10 milionów ludzi. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że większość potrafi utrzymać pewien poziom zachowań.
Sytuacja numer dwa
Decyduję się na instancję na moim prieście, jako healer (dla formalności: leczę na 2 klasach, DPS-uję na 3, tankuję na 2). Jestem disc/shadow. Wchodzimy na instancję, pierwsza grupa, druga grupa, boss. Po bossie ktoś wrzuca wyniki zadanych obrażeń na czat – jestem trzecia w dps. Przypominam, jestem healerem. I zaczyna się wielka awantura. Nikt nie zginął, nikt nawet nie „oberwał” porządnie, jednak ktoś zainicjował vote to kick, żeby się pozbyć najniższego DPS, paladyna. Pala zaczyna prawie płakać – do tej pory leczył, pierwszy raz robi instancję jako dps. Wybieram „nie”, przynajmniej jest szczery, nie padamy przez niego, nie stoi w ogniu, jedynym jego przewinieniem jest niski dps, niech się uczy. Okazuje się, że hunter z grupy też gra paladynem, czy ktoś ma coś przeciw, żebyśmy poczekali moment, a on pomoże koledze ustawić kolejność umiejętności? Nie, większość z nas nie ma nic przeciw.Większość – tank obrzuca nas takimi epitetami, że szczerze mówiąc podziwiam jego inwencję. I już wiem, co się za chwilę stanie. Tank ściąga chyba wszystkie moby z instancji, przyprowadza je do nas i… opuszcza grupę. Tylko dlatego, że postanowiliśmy dać komuś kilka minut na uporządkowanie paska umiejętności. Straszne przewinienie! Oczywiście wszyscy giniemy, pala bierze winę na siebie, gdzie obiektywnie rzecz biorąc jedynym jego przewinieniem było bycie szczerym. Wracamy, „wrzucamy” się do kolejki, dostajemy nowego tanka. Pierwsze słowa huntera do nowego tanka: „Witaj. Jeśli masz problem z postawą, opuść grupę zanim cię wykopiemy. To uprzejma grupa i mamy zamiar ukończyć tę instancję bez nerwów”. Tank pyta co się stało, wyjaśniamy. Jego reakcja „Co za matoł. Powiedzcie kiedy będziecie gotowi”.
Kończymy instancję, wszyscy w świetnym humorze, paladyn w końcu robi dobry dps. To co, jeszcze raz? Jasne! Rozstaliśmy się po 5 instancjach, dawno się tak dobrze nie bawiłam. Wszyscy kiedyś byliśmy „noobami”, warto pamiętać, że niektórzy się uczą. Oczywiście, wszystko idzie wolniej, ale co z tego? Czemu mam wyzywać kogoś, kto chce się uczyć lub popełnia błędy? Ja ich nie popełniam? Oczywiście, mylę się raz za razem, co nie zmienia faktu, że się staram. Czy Ty możesz o sobie powiedzieć, że jesteś nieomylny?
Sytuacja numer trzy
Tytułem wstępu: moja „główna” postać jest płci męskiej. Ja – wręcz przeciwnie. Dlaczego? Pozwolę sobie podeprzeć się przykładem, a nawet dwoma. Moja absolutnie pierwsza postać w WoW to night elf hunter, w wersji żeńskiej. Przez 3 kolejne dni śledził mnie jakiś dziwny osobnik. Nic nie robił, nie odzywał się, ale zawsze był gdzieś w pobliżu. Patrzył, chodził za mną, gdy się logowałam – zawsze był gdzieś obok. Po 3 dniach puściły mi nerwy, skasowałam postać i zrobiłam wersję męską. Cisza i spokój. W końcu mogę skupić się na grze.W trakcie zdobywania kolejnych poziomów trafiam do Dire Maul, jako dps. Wszystkie postacie w instancji były płci męskiej. Przez przypadek ktoś ściąga pierwszą grupę mobów, ktoś przez pomyłkę wpada w drugą, w sumie mamy 3 grupy, daliśmy jednak radę, nie jest źle. Warrior dps rzuca tekst „uff, te moby są jak rekiny. Widząc nasze szczęście cieszę się, że nie ma wśród nas żadnej kobiety, pewnie miałaby okres i moby wyczułyby ją na kilometr”. Przyznam się, że szczękę zbierałam z podłogi.
Otwieram okno czatu, gotowa powiedzieć co o tym myślę, nie będę robić instancji z kimś takim. Tank jest szybszy. A właściwie szybsza. „Jako kobieta, czuję się obrażona twoim tekstem. Jak jesteś ograniczonym matołem, to wynocha. Oczekuję przeprosin.” Z uśmiechem na twarzy kończę swoją wypowiedz, już już mam wcisnąć enter!, gdy odzywa się healer: „swoim tekstem udowodniłeś głupotę. Jako kobieta, odmawiam gry z taką osobą jak ty.” Chichocząc coraz bardziej, dodaję swoją wypowiedź w podobnym tonie co koleżanki. I wtedy do dyskusji włącza się 4 osoba: „LOL! Wchodzisz do grupy, wszystkie postacie są płci męskiej, rzucasz taki tekst i nagle okazuje się, że jesteś jedynym facetem w grupie, w dodatku prymitywnym jaskiniowcem. OWNED!”Oczywiście warrior nawet się nie odzywa, za to my już po 5 minutach jesteśmy jak stare przyjaciółki. Kończymy instancję, warrior opuszcza grupę, a my? To co, jeszcze jedna? Jasne!
Trafia nam się nowy dps, pierwsze słowa tanka: „to żeńska grupa, jeden seksistowski tekst i wylatujesz”. Co dps na to? „Nareszcie! Cały dzień trafiałam na palantów naładowanych hormonami, już Was lubię!”. Kolejna dziewczyna. Zrobiłyśmy w sumie chyba 6 czy 7 instancji razem i przyznam się, że były to jedne z najspokojniejszych instancji jakie miałam okazję robić. Oczywiście, zanim oskarżycie mnie o seksizm – pewnie, że zdarzają się panienki, które na widok moba rzucą się do ucieczki albo popłaczą się, jeśli zwrócisz im uwagę. Ale tak samo zachowują się również mężczyźni. Takie zachowanie nie ma nic wspólnego z płcią. Przy mojej pierwszej postaci w większości przypadków ukrywałam, że jestem kobietą. Czemu? Od oczywistego „damsel in distress”, czyli „poczekaj, zabiję tego potwora dla Ciebie, bo sama sobie nie poradzisz”, przez „pomogę Ci”, „nie, jesteś kobietą, jak to będzie wyglądało jak to ty będziesz pomagać mi, a nie ja Tobie?” po „OMG, ona ma aggro, trzeba jej pomóc, ściągnijcie z niej moby!”„erm, panowie, jestem tankiem…” (tak, to prawdziwe teksty). Jeśli będę potrzebowała pomocy, to o nią poproszę.
Jestem Guild Masterem i Raid Leaderem. Powiedz mi że nie mam racji, że się pomyliłam, z chęcią Cię wysłucham i przyznam się do błędu. Powiedz mi, że wściekam się, że czasie rajdu stoisz w ogniu, bo mam PMS, to poznasz co to furia. 40% graczy, biorąc pod uwagę wszystkie gry w sieci, to kobiety. Jeśli chodzi o World of Warcraft, w 2005 roku 16% graczy było płci żeńskiej. I było ich coraz więcej. W 2008 roku w samych Stanach Zjednoczonych, wg badań w grupie wiekowej 25-54 już 38,8% graczy było płci żeńskiej. I jest ich wciąż coraz więcej. Dlatego ocenianie według płci mija się z celem. Poza tym, czy naprawdę ma sens? Nie oczekuję specjalnego traktowania, gdyż jestem kobietą. Oczekuję, że będziesz mnie oceniał według mojego charakteru, a nie płci. Jeśli wydaje Wam się, że to marginalny problem, to polecam oficjalne fora. Ilość wątków w stylu „Mój GM to kobieta, jak mogę się jej pozbyć z gildii?” czy „Czemu mnie tak pokarało, mój RL to kobieta” jest zastraszająca. Nie obchodzi mnie kim jesteś w realnym świecie. W World of Warcraft interesuje mnie tylko to, co sobą reprezentujesz.
Sytuacja numer cztery
Kanał Trade. Chyba nie muszę mówić nic więcej. Ciągłe obrażanie innych, kłótnie… to męczące. Pytanie: po co to wszystko?„Ty *&#@$, L2P, noob” Czy serio nie lepiej poświęcić ten czas na coś bardziej produktywnego? Albo mylenie krytyki z krytykanctwem. Informacja „masz złego gema dla swej klasy, próbowałeś klejnotu x?” kontra „lololol coś Ty wsadził w tą oprawkę? NOOB!!!” - tak trudno zobaczyć różnicę? Że już nie wspomnę o odwiecznym konflikcie Horda – Przymierze…Zanim ktoś stwierdzi, że zapędziłam się w swoich wywodach i marudzę – wciąż uwielbiam tę grę. A uwierzcie mi, nie grałabym gdyby nie ludzie. To społeczność sprawia, że World of Warcraft przyciąga jak magnes. I szczerze? Jeśli spędzimy choć moment na nabranie dystansu, znów przyjemniej będzie grać. Oczywiście, w każdej społeczności zawsze będą „czarne owce”, z tym musimy się liczyć. Kilka dni temu zwyzywał mnie od najgorszych człowiek, którego usunęłam z grupy za obrażanie innych. Życzyłam mu miłego życia i wrzuciłam na „ignore”. Jestem pewna, że wszyscy, którzy to czytacie, mieliście takie sytuacje. Jestem też pewna, że potraficie być „ponad to”. Jeśli zastanowimy się choć moment, tak naprawdę nie wymaga od nas nadludzkiego wysiłku proste bycie uprzejmym. Możemy się czepiać szczegółów, możemy sobie nawzajem „umilać” życie. Pytanie tylko po co? To my tworzymy tę społeczność i jeśli większość z nas zachowa pewne standardy, jestem pewna, że wszystkim nam będzie się grało przyjemniej.
Lubię to!
W końcu jakiś fajny wall of text :)
Takie teksty właśnie macie umieszczać. :)
Wydaje mi się że opisane przypadki są jakieś takie marginalne. Te z tymi spokojnymi instami oczywiście. Ostatnimi czasy dzień w dzień trafiałem albo na jakichś wiecznie rageujących krejzoli albo na flegmy/zombie z którymi każda insta trwała ponad półtorej godziny i na których z kolei ja się wkurzałem. WoW jakoś nie denerwuje mnie pod tym względem, w randomy angażuje się na tyle na ile to konieczne(dzień dobry i do widzenia)ale jest różnica między kimś kto chwilowo nie ogarnia a kimś kto przyszedł naćpany chyba tylko po to żeby popsuć komuś dzień.
Inna sprawa jak ktoś wymyśla całemu teamowi od retardów i innych takich. Wtedy zwykle puszczają mi nerwy i grzecznie proszę go żeby wy*ierdalał. A Vote-Kick zwykle olewam i zawszę wybieram "no".
A na wykresie z trejdu brakuje anal jokes.:<
Super artykuł jeśli chodzi o całą jego ideę ,ale przykłady niestety niektóre troche przesadzone :)
Obecnie najwięcej porblemów sprawia "slackerstwo" innych graczy tzw. wchodzi ,aby pograć kosztem innego nic nie robiąc.
Oby to się zmieniło jak to kiedyś ,aby iść na dungeona należało przebyć długą drogę do jego wejścia :)
przykłady jak najbardziej autentyczne, włącznie z cytatami :) i to jest najgorsze...
Bardzo fajny artykuł :) Co do przykładów, to może i marginalne, ale takie się właśnie pamięta. Po zmianie serwera jestem na etapie levelowania altów i z wielu instancji, jakie robiłam pamiętam głównie te, które czymś się wyróżniły. Jak na przykład zrobienie całego BRD w 4 osoby na moim tanku - grupa była bardzo miła i nawet po ukończeniu objectiva zostali, żeby dozbierać klucze na Heart of the Mountain (szczerze, ten quest wymaga zmiany
).
Z mniej miłych wspomnień, to tak a propos tych czarnych owiec. ZA, grupa w sumie ok z jednym wyjątkiem - shadow priest. DPS brak, błędy na bossach, ninja pullowanie trashy. Ktoś w końcu po 3 bossach nie wytrzymał i zwrócił priestowie uwagę. I tutaj wielkie oburzenie, bo przecież priest to priestka i jakim prawem, ktoś jej zwraca uwagę. Już zaczęłam pisać, że jako kobiecie bardzo mi jest przykro grać z kimś, to podsyca wszystkie złe stereotypy o kobietach w grach ... niestety adresatka już tej wiadomości nie przeczytała, bo po swoim emo oświadczeniu wyszła z grupy po tym, jak spowodowała nam wipe na trashach. Miłe było jednak to, że po moim stwierdzeniu, grupa skomplementowała mój healing. Już z nowym dpsem dokończyliśmy instancję bez problemów.
W sumie osobiście uważam, że na oficjalnych forach społeczność WoW się za bardzo demonizuje. Z moich doświadczeń większość ludzi, których spotykam w LFD czy też innych aspektach gry jest w 100% ok. Często są to bardzo mili ludzie. Problemem jest to, że czarne owce bardziej rzucaja się w oczy i lepiej zapadają w pamięć ... ale tak jest w każdej społeczności.
Lubie to! :)
Skoro jesteśmy już w tych tematach to może mi ktoś wytłumaczyć problem znikających tanków? Moja ulubiona scena z VP: rozwalamy z grupą pierwszą partię mobów, potem te na moście i BUM, w tym momencie tank bez słowa wychodzi z grupy. Następny tank - przechodzimy kawałek i znowu - ani me, ani be, po prostu koleś wyparowywuje. Czy jakiś tanker może mi to sensownie wytłumaczyć?
@Lilija - jakbym widziała swojego tanka sprzed 2 dni xD "tank, stoisz w ogniu" "jestem kobietą, nie życzę sobie takich komentarzy" xD ręce mi opadły.
oczywiście, czarne owce będą zawsze i wśród każdej płci. przykłady marginalne? z jednej strony tak, z drugiej nie wrzuciłam tu tych najbardziej ekstremalnych. gdyby tego typu historie zdarzały się raz na powiedzmy miesiąc czy dwa, nie byłoby problemu. niestety, zdarza się to częściej niż większość z nas by chciała.
Co do oficjalnych forum - wątków o złym "community" jest więcej, bo pisze się o tym co budzi emocje. jeśli trafiła ci się koszmarna grupa, napiszesz o tym posta. jak będziesz mieć grupę idealną, to nawet nie pomyślisz o forum.
Ja pamiętam niedawną sytuację w Zul'Aman - mieliśmy tanka, który pierwszy raz robił tę instancję. Co za tym idzie nie wiedział, które trashe można ominąć, a które nie, zbierał więc po drodze wszystkich, którzy byli w zasięgu. Wszyscy po nim jeździli i co chwila ktoś wychodził z grupy. W końcu chłopak nie wytrzymał, przeprosił i wyszedł z grupy. Wkurzyła mnie ta sytuacja, tym bardziej, że pamiętam jak przyjemnym doświadczeniem była moja pierwsza wizyta w Zul'Gurub - grupa wszystko mi tłumaczyła i nikt nie wyzywał jeśli przez przypadek pullnąłem trasha, którego można ominąć. Nikt nie rodzi się mistrzem, każdy się uczy i trzeba mieć to na uwadze zanim zacznie się kogoś wyzywać.
Fajny artykuł, z chęcią przeczytałem :) Czekam na więcej.
Fajny artykuł i bardzo pożyteczny. Taka miła odskocznia w stronę żywych ludzi a nie maszyn do "nabijania" wszystkiego co się da w woW'ie ;)
WoW był by grą idealną... Gdyby nie ludzie, z drugiej strony gdyby nie inni byłby... niczym :)
Grając w "usieciowionego" Warcrafta rzadko się irytuję z powodu innych. Chodząc na randomowe instancje na początek witam się a w trakcje (w chwilach wytchnienia) staram się dowcipnie komentować zdarzenia w jakich wszyscy bierzemy udział. I wiecie, co, często ludzie akceptują humorek i zamiast przez cały dungeon się nie odzywać podłapują te moje błaznowanie i robi się weselej a i ewentualne błędy lub co gorsza zgony nie są przyczynkiem do soczystych tyrad na temat profesjonalizmu innych.
Pisząc powyższe bynajmniej nie stawiałam siebie w roli jakiegoś niezbędnika, pragnę tylko zauważyć, że WoW to gra, w której jest miejsce nie tylko na kolumny cyfr i małpi refleks, ale także na interakcje wybiegające poza "mus zawodowy". Oraz humor, a ten jest doskonałym lekarstwem ściśnięte pośladki i zęby;)
ten cytat mnie rozwalił i takie teksty powinny być jak najczęściej wstawiane ,z niecierpliwością czekam na następne ;P
+1, masz fajny styl pisania.
Dokładnie, powinno być takich tekstów więcej!
No cóż, niech oceną tego felietonu będzie fakt, że skłonił mnie on do odpalenia mojego warr tanka i zrobienia instancji po dłużesz przerwie! ;)
więcej takich tekstów.
Tekst bardzo fajny jak reszta czekam na więcej.
Pozwolę sobie także na coś od siebie. Jak pewnie większość z nas jestem osobą grającą w wow-a od ładnych paru lat. Z tego co zauważyłem co do "kultury" grania jest coraz gorzej, zwłaszcza wśród polskiej części graczy. Za czasów TBC na serwie gdzie grałem było 2 pl gildie obie się "szanowały", ale z czasem zaczęły się kłótnie. Nie rozpisując się za na to doszło w końcu do tego ze na tym serwie nie ma anie jednej gildi polsko języcznej. Teraz gram na BL gdzie pełno polaków i widać to samo każdy na każdego aby tylko do przodu.
Może przesadzam ale takie jest moje skromne zdanie.
@majdi - na moim serwerze jest podobnie. była jedna gildia, rozbiła się na dwie, zaczęły się dość brzydkie przepychanki, teraz nie ma ani jednej. co do samych serwerów - bardzo sobie chwalę angielsko języczne, ale nie stricte angielskie. kilka razy byłam świadkiem, gdy ktoś owszem z błędami, ale jednak starał się o coś zapytać, jakiś brytyjczyk go zjeżdżał za błędy i natychmiast reszta frakcji naskakiwała na "purystę" - angielskojęzyczny nie oznacza angielski. mój serwer jest międzynarodowy i sobie to chwalimy. tak długo jak rozumiemy o co chodzi, to nie ma problemu. a że serwer jak mówię, jest międzynarodowy, jeśli nie dogadamy się z Tobą po angielsku, to znajdziemy kogoś, kto mówi w Twoim rodzimym języku. Swoją drogą, na plus dla nas działa fakt, że mamy wspólny serwer teamspeak i większość ludzi "skacze" po kanałach różnych gildii, stąd też znamy się trochę lepiej.
swego czasu zatęskniłam za rodakami i zrobiłam postać na BL. Na "dzień dobry" przywitano mnie soczystym rodzimym "spier...", bo w starting zone, gdzie questy to zazwyczaj "zabij x mobów" przez przypadek zabiłam moba, którego akurat ten człowiek chciał zabić. przykre.





