WoWCenter.pl
wikass zabił Mythrax the Unraveler (Normal Uldir) po raz 2.     
kuturin zdobył 7th Legionnaire's Cuffs.     
Nikandra spełnił kryterium Loot 200,000 gold osiągnięcia Got My Mind On My Money.     
Tooly zdobył Fairweather Helm.     
Muattin zdobył osiągnięcie The Dirty Five.     
Yoozku zdobył Parrotfeather Cloak.     
Mlody89 zdobył Royal Apothecary Drape.     
Weakness zabił Dazar, The First King (Mythic King's Rest) po raz 6.     
liq spełnił kryterium osiągnięcia Saving for a Rainy Day.     
Osiol spełnił kryterium osiągnięcia Saving for a Rainy Day.     
Wuntu zabił Zek'voz, Herald of N'zoth (Heroic Uldir) po raz 1.     
Olsa zabił Vectis (Heroic Uldir) po raz 6.     
Sarenus spełnił kryterium osiągnięcia Saving for a Rainy Day.     
kajtasus zdobył osiągnięcie Come Sail Away.     
ossir spełnił kryterium osiągnięcia Saving for a Rainy Day.     
mcpablo spełnił kryterium Alliance players slain. osiągnięcia Frontline Slayer.     
Emmm zabił Taloc (Heroic Uldir) po raz 17.     
AsaGorth spełnił kryterium Big-Mouth Clam osiągnięcia The Oceanographer.     

Free to Play Casino

  AleKov
permalink wysłany:
Opened Free to Play Casino randomly and didn’t expect to like the layout this much.
permalink wysłany:
Pamiętam ten dzień głównie dlatego, że był okropny. Nie chodzi o jakąś wielką tragedię, nie. Chodzi o serię małych paskudnych rzeczy, które potrafią człowieka zmielić na miazgę. Wstałem spóźniony, bo zapomniałem nastawić budzika. W pracy okazało się, że projekt, nad którym siedziałem od dwóch tygodni, został wstrzymany, bo szef zmienił zdanie. Znowu. Potem kłótnia z dziewczyną przez telefon o coś, o co kłóciliśmy się już dziesięć razy i za każdym razem kończyło się tak samo — ona trzaskała słuchawką, ja patrzyłem w sufit i czułem, że jestem beznadziejny. Wróciłem do mieszkania, rzuciłem kurtkę na krzesło, otworzyłem lodówkę, a tam tylko pół cebuli i jakiś jogurt po dacie. Usiadłem na kanapie i przez dobre dwadzieścia minut gapiłem się w telewizor, który nawet nie był włączony.

I wtedy, sam nie wiem czemu, przypomniałem sobie o pewnej stronie. Kolega z pracy opowiadał mi o niej kilka tygodni wcześniej, kiedy jeszcze wszystko jakoś się trzymało kupy. Mówił, że można tam pograć bez wychodzenia z domu, że jest tego mnóstwo, że czasem coś wpadnie. Wtedy machnąłem ręką, bo miałem inne rzeczy na głowie. Ale tego wieczoru nie miałem już nic. Byłem tak zmęczony życiem, że jakikolwiek hałas wydawał się lepszy od ciszy w mojej głowie.

Otworzyłem laptopa, wpisałem w wyszukiwarkę epicstar login i patrzyłem na ekran, jakbym czekał, że coś mnie od tego odciągnie. Nic mnie nie odciągnęło. Zalali mi się znajomi na komunikatorze, napisałem do dwóch, nie odpisali, więc zostałem sam z tą stroną. Zarejestrowałem się szybko, bez większego zastanowienia. Nick wymyśliłem na poczekaniu, jakiś głupi, ale nie chciałem się zastanawiać. Pomyślałem: najwyżej stracę stówkę i pójdę spać. Bo tak to sobie tłumaczyłem — że to tylko stówka, że to nic, że to nie ucieczka, tylko chwila rozrywki.

Pierwsze dwa dni były do bani. Wpłaciłem sto złotych, potem drugie sto, potem jeszcze trochę. Szło jak po grudzie. Raz coś wpadło, zaraz zniknęło. Klikałem te automaty bez przekonania, z coraz większą złością. W pewnym momencie miałem ochotę zamknąć laptopa i przysiąc sobie, że nigdy więcej. Ale nie zamknąłem. Bo ta złość na ekranie była łatwiejsza niż złość na własne życie. Nie musiałem się tłumaczyć, nie musiałem nic naprawiać, nie musiałem być miły. Wpisując epicstar login po raz kolejny, czułem coś w rodzaju ulgi. Nie dlatego, że wygrywałem. Dlatego, że przestawałem myśleć o tym, co mnie boli.

Trzeciego wieczoru zmieniłem taktykę. Przestałem walić bez sensu w pierwszy lepszy automat. Usiadłem spokojnie, poczytałem, co ludzie piszą, obejrzałem kilka gier, które wydawały się mniej chaotyczne. Wybrałem jedną — prostą, z wolnym tempem, taką, przy której nie trzeba się spieszyć. I wtedy zaczęło się coś dziać. Nie od razu, nie jak w filmie. Najpierw mała wygrana, potem trochę większa. Serce zaczęło mi bić trochę szybciej. Zauważyłem, że się uśmiecham. Pierwszy raz od kilku dni. Potem znowu epicstar login, znowu ta sama gra, i znowu coś wpadło. Nie jakieś miliony, nie kokosy, ale na tyle dużo, że pokryłem wszystkie wcześniejsze straty i jeszcze zostało. Siedziałem na tej kanapie o drugiej w nocy i śmiałem się sam do siebie jak jakiś wariat.

Śmieszne było to, że wcale nie chodziło o pieniądze. Jasne, miło było zobaczyć, że saldo rośnie zamiast spadać. Ale tak naprawdę chodziło o to uczucie, że coś w końcu idzie po mojej myśli. Że nie wszystko jest porażką. Że jeśli odpowiednio się przyłożę, jeśli zachowam spokój, to mogę coś wygrać. Nawet jeśli to tylko gra. Nawet jeśli to tylko ekran. Przez kilka dni żyłem jak w jakimś dziwnym zawieszeniu — w dzień byłem zmęczonym człowiekiem z problemami, a wieczorem siadałem do komputera i stawałem się kimś, kto ma szczęście. Wiem, jak to brzmi. Trochę żałośnie. Ale wtedy właśnie tego potrzebowałem. Nie wielkiej terapii, nie rozmowy, nie urlopu. Potrzebowałem chwili, w której nie muszę być sobą.

Po tygodniu powiedziałem sobie: dość. Nie dlatego, że przegrałem. Wręcz przeciwnie. Właśnie dlatego, że wygrałem — i zrozumiałem, że jeśli zostanę dłużej, to zacznę traktować to jako coś więcej niż rozrywkę. A nie chciałem, żeby to mnie wciągnęło na dobre. Wypłaciłem to, co uzbierałem, zamknąłem konto i przez kilka dni nie wchodziłem na stronę. Nie dlatego, że było źle. Dlatego, że było dobrze, a ja wiedziałem, że to nie jest rozwiązanie moich problemów. To była tylko przerwa. Przyjemna, potrzebna, ale przerwa.

Dziś, kiedy o tym myślę, widzę to trochę inaczej. Nie żałuję tamtego wieczoru. Nie żałuję, że wpisałem epicstar login i że spędziłem przy tym kilka godzin. Bo tamten tydzień nauczył mnie czegoś ważnego — że ucieczka czasem jest potrzebna, żeby przetrwać. Ale tylko wtedy, kiedy wiesz, że to ucieczka, a nie nowy dom. Ja w pewnym momencie to wiedziałem. I to chyba uratowało mnie przed czymś gorszym niż kilka straconych wieczorów. Czasem trzeba się schować na chwilę, żeby potem móc wrócić do życia z nowymi siłami. Tylko trzeba pamiętać, żeby wrócić.